Współczesna baba ze wsi

Wpisy

  • czwartek, 16 czerwca 2016
    • Z łóżka wzięte

      Poniedziałek! Rano czułam się tak jakby świat miał zniknąć. Rozczarowanie, złość! Wszystko wina Pana A. Zacznę od początku.
       
      W piątek po pracy zostałam zaproszona z koleżanką na urodziny do D. który poczciwie mnie obserwuje i próbuje zainteresować swoją osobą. Urodziny również obchodził A. Doskonale wiedziałam kto to jest. 
       
      Poznaliśmy się w marcu. Dałam Jemu przydomek NIEMOWA. Zacytuję tekst z marca, 
      ".Poznałam dzisiaj Adriana. Trochę zdystansowany, małomówny. Próbowałam go zagadać w pracy, ale za bardzo się nie dał. Kiedy skończyliśmy to pobiegłam do busa, żeby zająć sobie miejsce i czekałam na tego szczęśliwca, który będzie siedział ze mną. Cóż za niespodzianka! To ten Małomówny! Nie było widać uśmiechu na Jego twarzy, a mi to w sumie było obojętne. Droga przebiegła dość zabawnie. Co zaczynałam mówić to jego odpowiedź brzmiała WIEM. W końcu pytam: "Skąd Ty to wszystko wiesz?". Jego odpowiedź mnie zaskoczyła:"Wsiadamy do autobusu, słychać Ciebie, w pracy cały dzień słychać Ciebie i w drodze powrotnej też mówisz." Jego twarz nie pokazywała żadnych emocji. Zaczęłam się śmiać. To cudowne - pomyślałam."
       
      Zapewne, gdyby nie fakt, że był taki, a nie inny to nie miałabym pojęcia kim jest. Poza tym nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, był kolejnym znajomym. 
      Okazało się, że Pan D. zaprzyjaźnił się z nim i ciągle spędzają czas. Na urodzinach zaczęło się to czego pragnęłam od dłuższego czasu. 
      Byłam w łazience i wracając weszłam do pokoju, w którym on był. Ubierał t-shirt. Zadałam jakieś głupie pytanie, on odpowiedział, po czym poinformował mnie, że musi coś mi pokazać. Czekałam, a on podszedł do mnie, wziął moją głowę, żeby się nie odchyliła i mnie pocałował! 
      Nie ukrywam! Bardzo mi się to spodobało. Wiedziałam, że gdzieś jest osoba, której na mnie zależy. Jednak to było silniejsze. 
      Później kiedy impreza ucichła to jakoś spotkaliśmy się przy komputerze i leżeliśmy na podłodze. Powiedziałam, że mam na niego ochotę. Jego ręce zaczęły szukać drogi do mnie. Zdziwił się bardzo kiedy okazało się, że nie ma żadnego wejścia, bo miałam kombinezon. Poszliśmy do kuchni. Wciągnęliśmy kreskę i kolejny raz częstowaliśmy się pocałunkami. Poczułam jego męskość i odsunęłam się, bo nie chciałam do tego doprowadzać. Pan D. krótko po tym wszedł i zabawa się skończyła. Każdy zajął się sobą, ale zarazem jak byliśmy sami to kradliśmy swoje dotyki i pocałunki. Ciągle powtarzał, że brakuje mu kogoś do przytulenia i do pobycia, po prostu. Szczerość. Mówił o swoich potrzebach. Wprost. Bardzo mi się to spodobało. Rano ok 10tej wyszłam z koleżanką i tak zajęłam się swoją regeneracją. Cały dzień snułam się z kąta w kąt. Relaksowałam się. Wieczorem poszłam do Mojej Kochanej M. i oglądałyśmy film. W trakcie tego filmu zaczęłam pisać z A. Zaprosiłam go do siebie. Przyszedł ok. północy. 
      Przyszedł. Nie było zbyt wiele rozmów. Położył się, przyciągnął mnie do siebie i zaczęliśmy się całować. Szybko to przerwałam, bo miałam okres. Z drugiej strony wiedziałam po co przyszedł. Sama go pragnęłam. Nalałam wina, włączyłam film i sama go zaczęłam całować. Rzucaliśmy się w łóżku, on na mnie, ja na niego. Jego ręce powędrowały pod mój t-shirt. Pieścił moje sutki, potem podniósł koszulkę i zaczął całować. Zorientował się, że mam kolczyk, spojrzał, mruknął uroczo i całował dalej i dalej. Jego język schodził w dół i wracał do mnie. Odwrócił mnie tyłem i całował po szyi, plecach, pośladkach i udach. Chciał, żebym dała się od tyłu, ale się na to nie zgodziłam. Położyłam się na niego, całowałam usta, moje ciało ocierało się o jego, drażniąc kroczę. Teraz moja kolej. Usta odchodzą od ust, witają się z szyją, następnie z sutkami i torsem. Schodzę niżej, podnoszę wzrok, zaczynam ściągać jego spodnie i witam się z Przyjacielem. Pieszczę go ustami, ale nie dotykam główki. Po czym czubek jego gwałtownie chowa się w moich ustach i dostaję informację, że to właśnie ten moment. Ja zadowolona, on też. Wróciłam do poprzedniego zajęcia, oglądania filmu. Jednak nie mogłam się oprzeć i po raz kolejny zaczęłam prowokować. Długo nie czekałam na odzew. Wyszłam z propozycją, że możemy zrobić próbę głębokiego gardła (takie mam pragnienie, żeby się tego nauczyć). Pan A. nie zaprzeczył. Zsunęłam się z łóżka, tak, żeby głowa mi zwisała do tylu, on stanął okrakiem i bach. Przywitałam się z jego Przyjacielem. Jak na pierwszy raz to może być, jednak nie wyszło to tak jak chciałam. W między czasie poczułam jego usta w swoim kroczu. Kiedy zaprotestowałam, w odpowiedzi usłyszałam. Wyluzuj i niczym się nie martw. Na to zdanie nic już nie powiedziałam. Łapałam przyjemność. Dostałam klapsy, pieszczenie mnie i jestem u szczytu chwały. On w nagrodę kładzie się, odpoczywa, a ja dalej urządzam masaż. Całuje wszędzie, Przyjaciel, małe kuleczki, i jeszcze niżej. Widzę, że się podoba to całuje w chronionym przez Panów miejscu, a ręka zajmuję się Władcą. Po odpoczynku, on się podnosi, kładzie mnie na boku i unosi moją nogę, zbliżając się prosi, żebym oddała się od tyłu. Odpowiedziałam, że jestem nieprzygotowana, a jego odpowiedź była natychmiastowa. TO JA CIĘ PRZYGOTUJE. I wszedł we mnie mocno. Podobało mi się. Minęło kilka chwil i A. poczuł znowu wzniesienie po czym położył się obok, pocałował, przytulił. Oglądaliśmy film. Rozmawialiśmy. Było naprawdę miło. Co ma takiego w sobie? Jest czasami chujem, otwartym, bo mówi o wszystkim wprost dzięki czemu nie ma problemu z komunikacją. Potrafi być czasami uroczy, a prywatnie to romantyk, który głaszcze i pieści w sposób delikatny. Najbardziej jednak lubię jego pewność siebie. Właśnie szybkie podejmowanie decyzji, otwartość na wszystko. Jest bardzo męski. 
       
      Kolega do seksu. Czy aby tylko na pewno? Na dzień dzisiejszy tak. I tak znowu plany lecą na łeb i szyję. Czy będę żałować? Nie dzisiaj i nie jutro. Może kiedyś. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perelka.6
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 czerwca 2016 02:25
  • czwartek, 09 czerwca 2016
    • Czas przez palce

      Ucieka. Zdecydowanie! Była sobota, a jest koniec środy, początek czwartku! Dwa dni i weekend. Dzisiaj wpadłam na genialny pomysł - jak zwykle. Robimy imprezę u siebie! Rocznice + pożegnanie naszej Kochanej Pani E., która wraca do Polski. 
       
      Jestem w stałym kontakcie z Panem K. i Panem J. Chciałabym, żeby Pan J. mnie przeleciał, tak jak ma to w zwyczaju, a Pan K. spędził ze mną czas. Brakuje mi tego. Raz na jakiś czas, dla zdrowia. Fajnie, że mieszkam z moimi najlepszymi dziewczynami. Najpierw pojawiłam się w UK ja, potem One. Miałyśmy różne chwile, ale wyszło dobrze wszystko. 
       
      Dzisiaj skończyłam pracę po 21ej, powrót do domu. Posiadówa. Butla wina na dwie, bo trzecia nie pije. I tak siedzimy i każda bawi się po swojemu. Fajnie jest je mieć na tu i teraz. 
       
      Ustaliłyśmy, że impreza o której wcześniej pisałam odbędzie się 25 czerwca. Przebieranki etc. Będzie fajnie. Teraz trzeba ogarnąć dobry plan!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      perelka.6
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 czerwca 2016 01:30
  • niedziela, 05 czerwca 2016
    • Bezdomna

      Jeden dzień! Wydarzeń mnóstwo. 
       
      Dzisiaj był całkowity dzień odpoczynku. Do 12tej spałam, później leniuchowanie, jedzenie w łóżku. Nie robię tego często. Postanowiłam wykorzystać odpoczynek tak jak chcę. Udało się! 
      Poszłam do sklepu po małe zakupy i w między czasie zadzwoniłam do Pana K. Rozmawialiśmy dość długo. Zapytałam się czy traktuje mnie poważnie. Wyjaśniłam nowy pogląd na świat i lojalnie uprzedziłam, że jest potencjalnym kandydatem na męża. Przedstawiłam nową drogę, którą podążam. Idę do stabilizacji. Jeżeli będzie miał ochotę to niech się przyłączy. Wszystkie wczorajsze wątpliwości zostały rozwiane. Wiem, że Pan K. jest dla mnie. Łączy nas przyjaźń. Fundament. 
       
      Wieczorem byłam umówiona z koleżanką. Zaoferowałam opiekę nad jej synem. Mamy bardzo bogatą historię. W 2013 roku to właśnie ona do mnie wyciągnęła pomocną dłoń, będąc jeszcze obcą osobą. Pierwszy raz przyjechałam do nich. Pilnowałam jej syna przez 2.5 roku. Dzisiaj jest to dla mnie zupełna przyjemność. Mało tego! Czuję jak zjadam tego sześcioletniego malca. Mieliśmy udany wieczór, kino, wygłupy. Co chwila go tuliłam i całowałam. Bardzo go kocham. To on nauczył mnie bezwarunkowej miłości. Jak tu przyjechałam trzy lata temu to nie miałam uczuć, emocji. Byłam całkowicie z nich wypłukana. Dzisiaj? Miłość wypełnia mnie od środka! Do wszystkich ludzi. Ten czas, który tu spędziłam - był najlepszy. Nauczyłam się być szczęśliwa. 
      Wracając do Sześciolatka. Wróciliśmy z kina, każdy zajął się swoim. 
       
      Dostałam fajną wiadomość od Pana J., z którym łączą mnie relacje łóżkowe. Czasami są wyjątkowe spotkania bez naruszenia, ale to rzadkość. Napisał tak:
      -  Cieszę się, że jesteś tak odważna. 
      - Ja odważna? Dlaczego? 
      - Nie boisz się niczego. Jesteś wyrozumiała, cierpliwa i przede wszystkim bezpieczna. 
      Co za komplement. Wydaje mi się, że coraz więcej facetów zaczyna się interesować moją osobą, bo wybrałam i zaplanowałam swoją drogę. Gubi mnie to, ale nie dam ponieść się emocjom. 
       
      Czas spania! Kąpiel, wspólne zasypianie. Kiedyś mnie to męczyło, a dzisiaj? Uwielbiam to. Położyłam się koło Sześciolatka, a on tak owinął swoją rękę, że nie miałam ruchu. Dzisiaj namacalnie czuje jego miłość do mnie, moją do niego. 
       
      Kiedy zasnął twardym snem, wyszłam po cichu i moim kierunkiem była kuchnia. Robiłam herbatę, posprzątałam. Podczas tych czynności wpadła kolejna myśl. TUTAJ TEŻ CZUJĘ SIĘ JAK W DOMU. Wszędzie mam to samo poczucie. Mam dom wszędzie i zarazem nigdzie. Nic nie jest moje, a w każdym bardziej znanym mi miejscu czuję się jak domownik. Kocham ten stan. Kocham swoje życie!
      Sen w tym pokoju, łóżku. Brakuje psa. Cieszę się, że mam tyle możliwości, mogę być wszędzie gdzie chcę. 
       
      Moim domem jest świat. Jednak sypialnią WIEŚ za którą tęsknie codziennie. Tym bardziej, że jest ładna pogoda w Polsce. Mogłabym tyle rzeczy tam zrobić. Spokojnie. Tutaj też mogę! Innych, ale równie fajnych. Sypialni nie opuszczę, a inne zakamarki mojego "domu" będę skrupulatnie zwiedzać. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perelka.6
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 czerwca 2016 02:56
  • sobota, 04 czerwca 2016
    • Plan od A do Z to zły plan

      Niecałe dwa tygodnie, a tu tyle historii i sytuacji! Pracę dostałam od razu. Ku mojemu zaskoczeniu było mało znajomych osób. Jeden, człowiek, facet. Pan D. Ucieszył się bardzo jak mnie zobaczył! Zaczęliśmy rozmawiać i wracać do jego początku, a mojego końca pracy. Po dwóch dniach zaczęliśmy nawet pracować "w tej samej grupie". Oczywiście, leciały komplementy w moją stronę. Fajnie, że wróciłam. Ze mną można pogadać i się pośmiać etc. Super, moje EGO rośnie. Nim się obejrzałam, a byliśmy na randce. Drugi dzień, On był u mnie. Sam na sam. Wyprosiłam go, żeby tylko się na niego nie rzucić, bo miałam ogromną ochotę na seks. Weekend się skończył. W pracy dalej zabawnie, choć czuję, że zaczyna mi zależeć na jego obecności. Dzisiaj jak musimy się rozdzielić w pracy z jakichś przyczyn to od razu podupada mój nastrój. Jest coś nie tak. No tak! Bo Wy nie wiecie dlaczego.
       
      Mam plan. Oto on.
      Siedzę w UK do września z wakacjami w sierpniu. Wracam, idę na studia, zdobywam pracę i mam potencjalnego męża. Kumpel z dziecięcych lat. W dorosłym życiu pokazał mi kilkakrotnie, że mogę na niego liczyć jak jest naprawdę źle. Moja koleżanka mówi o tym, że w partnerstwie ludzie powinni się przyjaźnić. I tak mam właśnie z Panem K. Znamy się z różnych stron, ale wiem, że by mnie nie skrzywdził. 
       
      Natomiast Pan D? Nic o nim nie wiem. Nie mam pojęcia jak się zachowywać w stosunku do niego. Dać sobie czas, a może urwać kontakt?
       
      Nie chce sugerować się uczuciami z brzucha tylko trochę też z rozsądku. Motyle w końcu odlecą. Poza tym prędzej czy później każdy kwiat nie pachnie tak samo?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perelka.6
      Czas publikacji:
      sobota, 04 czerwca 2016 02:01
  • poniedziałek, 23 maja 2016
    • Kim jestem?

      Cześć,
      Nie będę przedstawiała się prawdziwym imieniem, ale dam sobie swój własny pseudonim - Panna Krysia. Będę opisywać codzienne życie na wsi. Jestem wielką fanką małych miejscowości, zwłaszcza mojej. Mieszka tu ok. 300 ludzi. Każdy siebie zna. Jest integracja, intrygi i wspólne spotkania. Do niedawna szukałam bloga o tej tematyce, ale niestety nic nie znalazłam. Postanowiłam, że sama będę pisać. 
      Opowiem w skrócie moją historię. W 2013 roku wyjechałam do Anglii. Na szukanie lepszego życia, partnera. Chciałam zostać tam na zawsze. Już po krótkim czasie poczułam samotność. Zaczęłam uświadamiać sobie, że jak coś by mi się stało to nikt by nawet o niczym nie wiedział. Dwa lata później umarła moja babcia. To była najlepsza babcia na świecie. Była moją koleżanką. Wiecznie uśmiechnięta. Cieszyła się z każdego dnia. W dzień pogrzebu poszłam za granicę podwórka i tam ujrzałam rodzące się zboże. Wtedy zrozumiałam, że wracam do Polski. Chciałam kontynuować to co moja babcia zaczęła. Dałam sobie rok czasu na powrót. Udało się! W marcu spakowałam wszystkie rzeczy włącznie z psem i powróciłam na swój kawałek ziemi. 
      W tym  czasie znalazłam pracę. Zajęło mi to tylko 4 dni. Spotykałam się ze znajomymi. Codziennie wieczorem robiłam małe metamorfozy w ogrodzie. Wszystko było w porządku tylko w strefie zawodowej zaczęło mi coś doskwierać. Uświadomiłam sobie, że nie chcę tego robić Chcę iść na psychologię od października. Z tym, że mam jeszcze trochę czasu. Jeżeli mam robić coś bez sensu w Polsce to mogę też to robić w UK. Na początku maja zdecydowałam, że wracam na dwa miesiące. 

       

      Tydzień temu zaczęłam remont. Malowaniem zajął się pan Krzysiu, który lubi sobie wypić. Zaufałam. Wystawił mnie. Płacząca, dzwonię do kolegi, żale się, a On na to, że nie mam się martwić. On mi pomoże. Faktycznie. Przyszedł, pomógł. Spędziliśmy ze sobą 3 całe dni, a ja zaczęłam w Nim dostrzegać kogoś innego. Wcześniej ciągle tylko kolega, kolega, kolega. Właściwie dlaczego? Kiedy zobaczyłam, że robi coś, o czym ja nie mam pojęcia to zaczęłam baczniej go obserwować. Może coś z tego będzie? Zobaczymy. Nagle mój wyjazd okazał się niepotrzebny, bo ja chciałam być z Nim. Z drugiej strony jednak dobrze się stało, bo teraz będę mogła spojrzeć na to wszystko z dystansem i ocenić czy on mógłby być potencjalnym partnerem czy może widziałam go w ten sposób, bo czułam do niego wdzięczność?
      Wczoraj przyleciałam do UK. Dziwnie się czuje. Dla mnie to już nie jest obcy kraj. To jest inna część kraju. Mam tu znajomych. Od 1 czerwca będę miała pokój, a póki co siedzę u koleżanki. Chcę już dziś iść do pracy. Na pewno mi się uda. Jestem tego pewna. Zaraz idę biegać. Założyłam się z kolegą o piękny brzuch i tricepsy. Bo w dotarciu do celu jest potrzebna silna wola i motywacja.  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      perelka.6
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 maja 2016 09:36